Niewidzialny bohater Twojego talerza. Jak powstają szklane cuda w pracowni Zajdel?

Patrząc na lśniący, intensywnie czerwony talerz z naszej kolekcji (taki jak ten na zdjęciu obok), łatwo zachwycić się jego barwą i idealnym, organicznym kształtem. Widzimy gotowe dzieło – gładkie, eleganckie, odbijające światło. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, co sprawia, że płaska tafla szkła zamienia się w trójwymiarowe naczynie?

Sekret tkwi w tym, czego na gotowym stole już nie widać. Zapraszamy Was w podróż za kulisy naszej pracowni, gdzie ogień łączy dwa żywioły: ceramikę i szkło.

Formy ceramiczne dla talerzy tworzonych metodą fusingu

Krok 1: Wszystko zaczyna się od gliny

Spójrzcie na pierwsze zdjęcie dołączone do tego artykułu. Widzicie te surowe, beżowe misy? To nie są jeszcze gotowe naczynia. To formy ceramiczne – fundament całego procesu. Zanim w ogóle dotkniemy szkła, musimy stworzyć dla niego „szkielet”.

W Pracowni Zajdel jesteśmy dumni z tego, że jako jedyni w Polsce sami projektujemy i wytwarzamy specjalistyczne formy ceramiczne dedykowane do pieców elektrycznych. Wykonujemy je z odpowiedniej masy i wypalamy w niższej temperaturze (na tzw. biskwit), aby pozostały lekko porowate.

Zwróćcie uwagę na te drobne dziurki widoczne na dnie beżowej formy ze zdjęcia. To nie defekt! To precyzyjnie zaplanowane otwory odpowietrzające. Gdyby ich nie było, powietrze uwięzione między gorącym szkłem a formą nie miałoby gdzie uciec, tworząc na dnie talerza nieestetyczne bąble. To właśnie takie detale odróżniają profesjonalne rzemiosło od masowej produkcji.

Krok 2: Taniec z ogniem i grawitacją

Kiedy forma jest gotowa, pokrywamy ją specjalnym separatorem – warstwą ochronną, która zapobiega trwałemu przywarciu szkła do gliny. Następnie na szczycie formy układamy precyzyjnie wyciętą taflę płaskiego szkła. W przypadku talerza ze zdjęcia nr 2 – jest to szkło w kolorze soczystej czerwieni.

Całość trafia do pieca. To tutaj dzieje się magia, a właściwie fizyka. Temperatura rośnie powoli, aż osiągnie odpowiedni pułap (często powyżej 800 stopni Celsjusza). W tym cieple szkło mięknie i zaczyna zachowywać się jak gęsty miód. Grawitacja robi swoje – tafla powoli opada (proces ten nazywamy slumpingiem), idealnie otulając formy ceramiczne i odwzorowując ich kształt co do milimetra.

Talerze szklane wykonane metodą fusingu

Krok 3: Efekt końcowy

Po wielu godzinach powolnego stygnięcia (które jest kluczowe, by szkło nie pękło z szoku termicznego), otwieramy piec. Porównajcie oba zdjęcia.

Surowa, matowa i techniczna forma pozwoliła powstać czemuś zupełnie innemu – lśniącemu talerzowi o głębokiej barwie. Formy ceramiczne są cichymi bohaterami tego procesu. To one nadają naczyniom duszę i geometrię, choć same usuwają się w cień, gdy gotowy produkt trafia w Wasze ręce.

Właśnie ta transformacja – od surowej gliny do szlachetnego szkła – fascynuje nas najbardziej. Każdy talerz z pracowni Zajdel niesie w sobie pamięć formy, na której powstał.

Podobne wpisy